Lifestyle

10 czerwiec

29

Wegetarianizm - z czym to się je? 6 udręk wegetarianina

Wegetarianizm - z czym to się je? 6 udręk wegetarianina

Wegetarianie wciąż nie mają łatwego życia. Wprawdzie punkty gastronomiczne i przemysł spożywczy coraz bardziej wychodzi naprzeciw ich oczekiwaniom, ale i tak wegetarianie często mają pod górkę.

Chyba najczęstszym tekstem kierowanym do wegetarian jest pytanie: “Ale serio, tak w ogóle, w ogóle nie jesz mięsa? Nie wyobrażam sobie tego”. Większość restauracji wciąż nie ma (lub ma bardzo ubogą) ofertę dla osób, które zdecydowały się wykluczyć mięso ze swojej diety. W sklepach natomiast - nie wiedzieć czemu - produkty “wege” są dużo droższe. To tylko wierzchołek góry lodowej przeciwności losu, na jakie napotyka na co dzień wegetarianin. Na czym polega ta dieta, “z czym się ją je”? Oto 6 typowych sytuacji, które przyprawiają osoby niejedzące mięsa o wyższe tętno.

6 denerwujących sytuacji z życia wegetarianina:

1. Brak wegetariańskiej oferty gastronomicznej

W wielu restauracjach wciąż pomija się ten istotny fakt, że coraz więcej potencjalnych klientów może być wegetarianami. Tymczasem oferta gastronomiczna nie uwzględnia tej grupy społecznej. W menu są wprawdzie pozycje bezmięsne, ale najczęściej dotyczą one przystawek albo deserów - nic bardziej treściwego. Przecież zrobienie dwóch wersji np. fasolki po bretońsku czy sosu bolognese - jednej tradycyjnej, a drugiej po prostu bez dodatku mięsa - nie jest szczególną filozofią. Gdyby więcej restauracji miało w swojej ofercie pozycje dla wegetarian, na pewno nie tylko oni by z tego skorzystali.  

2. Błędne opisy potraw

Gdy pójdziemy do restauracji, w której w karcie dań widnieją jakieś bezmięsne propozycje, nie cieszmy się zbyt wcześnie. Niestety zdarza się też tak, że opis dania nie jest adekwatny z tym, co później ląduje na naszym talerzu. Najczęstszym problemem są chyba pierogi, które - owszem - mogą być przecież ruskie (czyli serowo-ziemniaczane), serwowane są w otoczeniu skwarek. A co wtedy?

3. “Proszę sobie odłożyć mięso na bok”

Czy jeśli ktoś nie lubi pizzy z ananasem, to zamawia hawajską? Wegetarianie często nie mają innej opcji do wyboru i muszą wybrać przykładową “hawajską”, ale proszą o niedodawanie jednego składnika. A gdy upomni się o to, co zamawiał, słyszy odpowiedź: “To proszę sobie odłożyć mięso na bok”. No pewnie. Gdyby chodziło inne zamówienie, które jest niezgodne, pewnie kelner przyniósłby drugie, właściwe. A kiedy chodzi o wegetarian, to rozwiązanie problemu zrzuca się na klienta. Taka propozycja tylko ośmiesza tych, którzy ją oferują.

4. Danie bezmięsne w cenie mięsnego

Bary z fast foodami zazwyczaj oferują możliwość wymiany danego składnika, bez potrzeby dopłaty za taką zmianę. Dlaczego zatem zmniejszenie ilości składników (o porcję mięsa) nie skutkuje obniżeniem ceny? Ciekawe, prawda?

5. Jedzenie wegetariańskie jest droższe

Dieta wegetariańska bazuje w głównej mierze na warzywach, roślinach strączkowych, kaszach, ryżu itd. Nie są to przecież produkty drogie, a jakimś sposobem dania dla wegetarian, serwowane w restauracjach, traktowane są jako ekskluzywne. Przecież właśnie mięso jest droższe od porcji świeżych warzyw. Restauracje jednak nie zwracają chyba na to uwagi i próbują kreować bezsensowny trend, że potrawa wegetariańska, to nie wiadomo jaki majstersztyk.

6 Komiczne nazwy produktów

Po co robić niepotrzebny cyrk i udawać, że produkty wegetariańskie są “prawie jak te mięsne”, skoro one nawet koło mięsa nie stały? Pewnie nieraz spotkaliście się w sklepie z takimi nazwami jak: "parówki sojowe", "pasztet warzywny", "kotlety sojowe" itp. Przecież te produkty wcale nie przypominają tych mięsnych parówek, pasztetów czy kotletów...


Komentarze
Zostaw Komentarz